czwartek, 16 kwietnia 2015

Robert Kennedy, "Dary zen dla chrześcijan"


Robert Kennedy, "Dary zen dla chrześcijan", 2013, Charaktery Wydawnictwo, 20 zł

Ojciec Robert Edward Kennedy to „nietypowy” jezuita. Chociaż posiada dwa doktoraty – jeden z teologii, drugi z psychologii – i przez wiele lat był profesorem teologii oraz wykładowcą języka japońskiego, a także praktykującym psychoterapeutą, to najbardziej jest znany jako nauczyciel zen. To dość nietypowe powołanie nawet dla jezuitów, tak otwartych na dialog międzyreligijny. Na świecie żyje ponad 20 tys. jezuitów, ale tylko pięciu to nauczyciele zen: ojciec Kennedy, dwaj w Europie, jeden w Indiach i jeden w Japonii. Trzej mają tytuł roshi (mistrzów zen).



Roshi Kennedy urodził się 20 czerwca 1933 r. w USA. 8 sierpnia 1951 r. wstąpił do zakonu jezuitów. W trakcie formacji został wysłany do Japonii i tam w 1965 r. został wyświęcony na księdza. Za namową o. Kakichi Kadowaki SJ, późniejszego mistrza zen w tradycji Rinzai, Kennedy nawiązał kontakt z roshim Kounem Yamadą z Kamakury i rozpoczął regularną praktykę zazen. Po powrocie do USA kontynuował trening zen pod kierunkiem roshiego Taizana Maezumiego w Los Angeles i roshiego Bernarda Glassmana w Nowym Jorku. Od tego ostatniego otrzymał w 1991 r. przekaz na nauczyciela zen (sensei) w Sandze Białej Śliwy (White Plum Asanga), a sześć lat później ostateczne potwierdzenie (Inka) na mistrza zen (roshiego).

Roshi Kennedy założył własną szkołę zen Morning Star Zendo, którą do dzisiaj prowadzi . Jest autorem dwóch książek Zen Spirit, Christian Spirit. The Place of Zen in Christian Life (1996) oraz Dary zen dla chrześcijan (2000). W 2009 r., na zaproszenie Światowej Organizacji Medytacji Chrześcijańskiej (WCCM), prowadził Seminarium Johna Maina, zatytułowane „Gdy Bóg znika. Jezuicki mistrz zen odnajduje Boga w pustce” .

Jak sam wyznaje, zwrócił się ku medytacji zen nie tylko ze względu na chęć zgłębienia kultury japońskiej, ale z powodu osobistego kryzysu wiary, wynikającego z przemian soborowych, a zwłaszcza bolesnej utraty daru modlitwy: „Poszukiwałem w zen nie nowej wiary, ale nowej formuły bycia katolikiem, wyrastającej z mojego doświadczenia życiowego, która nie rozpadnie się pod wpływem władz kościelnych czy zmian w dominujących prądach teologicz-nych” .

Kennedy uważa, że chrześcijanin praktykujący zen „dociera do tajemnicy w całkowitej ciszy, dociera do istnienia świata, kosmosu, stworzenia nie poprzez projekcję własnych myśli na nie, ale poprzez pogłębioną obserwację, podejmowaną z szacunkiem i wypływającym z niego współczuciem”. Podkreśla, że kluczowe znaczenie ma w tym procesie uwaga, potrzebne są więc jasny umysł i postawa, wyrażone przez proroka Samuela słowami: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3,9–10): „W czasie medytacji nie przywołujemy tego, co wiemy albo myślimy, że wiemy o Bogu” . Chodzi bowiem o apofatyczny (poza słowami i obrazami) sposób odpowiedzi na prawdę, której nie możemy sobie wyobrazić .

Roshi Kennedy jest świadomy, że ani zen, ani duchowość apofatyczna nie są dla wszystkich chrześcijan jedyną drogą otwarcia na Absolut. Nie ma jednak wątpliwości, że zainteresowanie medytacją buddyjską wśród chrześcijan nie stanowi jedynie przemijającej mody: „Wymaga zbyt wiele pracy i szybko odsiewa tych, którzy nie są w stanie podjąć takiego wyzwania”. Dla tych jednak, których pociąga duchowość apofatyczna i chcą nawiązać do niej w swoim życiu, zen „uchyla drzwi” .

Praktykującym zen chrześcijanom ojciec Kennedy przypomina słowa, które usłyszał od roshiego Yamady: „Nie chcę uczynić cię buddystą, ale chcę uczynić cię pustym, abyś mógł naśladować twojego Pana, Jezusa Chrystusa” . Uważa, że buddyjska doktryna pustki dzięki praktyce zazen może pomóc chrześcijanom zrozumieć polecenie Jezusa o zaparciu się swego „ja” – nie ma ono charakteru surowego imperatywu moralnego, ale jest współczującym zaproszeniem do doświadczenia prawdziwej natury „ja”, które nigdy nie jest niezależne. „Nasza prawdziwa jaźń – jak naucza – jest nie do pomyślenia poza swoim związkiem z całym Chrystusem” .

Jeśli ten wgląd zainspiruje cię, Czytelniku, wystarczająco mocno, możesz skorzystać z darów zen, o których pisze roshi Kennedy. Zdanie z Listu do Filipian „Jezus ogołocił samego siebie” (2, 7) można przetłumaczyć – jak czynił to roshi Yamada – „Jezus stał się mu” i samemu stać się mu, naśladując Chrystusa. Zazen, pod kierunkiem sprawdzonego nauczyciela, może pomóc chrześcijanom osiągnąć dokładnie ten cel , bo Bóg jest w sali medytacji (zendo) – jak podkreśla Kennedy .
Jacek Prusak SJ



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz